Palenie śmieci w piecu. Sprawdź jakie kary za to grożą

0
Palenie śmieciami to wykroczenie karane grzywną pieniężną
Za palenie w piecu odpadami można otrzymać mandat od 20 złotych do złotych 500.

Tocząca się w Polsce od kilku miesięcy dyskusja o szkodliwości smogu uczuliła mieszkańców na problem spalania odpadów w domowych piecach. Straże miejskie i gminne odnotowują zwiększoną liczbę zgłoszeń od zaniepokojonych ludzi, którzy twierdzą, że ich sąsiedzi zatruwają powietrze paląc „byle czym”.

Co mają jednak zrobić ludzie w miejscowościach, w których straże gminne i miejskie nie funkcjonują? Teoretycznie mogą sprawę zgłosić policji, ale będzie to raczej zgłoszenie nie przynoszące oczekiwanych rezultatów.

– Kontrola tego, co spalane jest w piecach leży w gestii samorządów. Ustawa o ochronie środowiska mówi o tym, że samorząd może upoważnić do kontroli straż miejską (gminną) lub upoważnić do tego pracownika podległego władzy samorządowej. Kontrole takie może zlecić wójt, burmistrz, prezydent miasta lub marszałek województwa – wyjaśnia podinspektor Monika Chlebicz, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji w  Bydgoszczy. – Na wniosek urzędnika z kolei policja może zapewnić asystę przy dokonywaniu kontroli. W sytuacji, gdy mieszkaniec dzwoniłby w tej sprawie z interwencją, może spotkać się z odmową wykonania czynności – przyznaje rzecznik.

Przeczytaj też: Ogrzewanie domu węglem - rodzaje, wydajność i koszty węgla

Nikt nie powie tego oficjalnie, ale nawet asystująca urzędnikowi policja nie sprawi, że osoba palącą śmieciami będzie musiała otworzyć drzwi i wpuścić kontrolę do środka. Policja też nie będzie forsowała siłą wejścia. W praktyce oznacza to najczęściej bezkarność dla tych, którzy z premedytacją spalają we własnych domach śmieci, trując okolicę. Jeśli chodzi o straż miejską ta zwykle może wchodzić na teren posesji nawet bez zgody właściciela, dużo zależy tutaj od prawa lokalnego i kompetencji, które nadał strażnikom na przykład prezydent miasta. Wynika to bezpośrednio z art. 379 ustęp 1 Ustawy prawo ochrony środowiska, który mówi, że „marszałek województwa, starosta oraz wójt, burmistrz lub prezydent miasta sprawują kontrolę przestrzegania i stosowania przepisów o ochronie środowiska w zakresie objętym właściwością tych organów. Natomiast w ustępie 2 czytamy „organy, o których mowa w ust. 1, mogą upoważnić do wykonywania funkcji kontrolnych pracowników podległych im urzędów marszałkowskich, powiatowych, miejskich lub gminnych lub funkcjonariuszy straży gminnych”.

Nocna bezkarność „palaczy”

Problem jest jeszcze jeden – samo spalanie odpadów odbywa się często w nocy, albo w bardzo krótkim czasie. Żeby udowodnić komuś ten proceder, trzeba byłoby złapać go na gorącym uczynku. W praktyce to bardzo trudne, a osoby palące śmieci – o ile pojawią się w statystykach wykroczeń sporządzanych przez straże gminne, to raczej spalający odpady na własnych posesjach, na przykład w ramach jesiennych porządków w ogrodzie.

Skąd trudności? Przeszkodą jest tu ustęp 3 wspomnianego artykułu ustawy, który mówi, że „kontrolujący, wykonując kontrolę, jest uprawniony do wstępu wraz z rzeczoznawcami i niezbędnym sprzętem przez całą dobę na teren nieruchomości, obiektu lub ich części, na których prowadzona jest działalność gospodarcza, a w godzinach od 6 do 22 – na pozostały teren”. Oznacza to, że w nocy kontrola do drzwi osoby fizycznej zapukać nie może.

Poza tym tylko nieliczne straże wyposażone są w sprzęt, który pozwala na badanie składu dymu wydobywającego się z komina w sposób zdalny, bez wchodzenia na teren nieruchomości. W tym kontekście wykorzystywane mogą być drony, które nadlatując nad komin są w stanie pobrać próbki składu do badań. Pierwsze testowe loty odbywały się między innymi w Bytomiu, a rezultaty były bardziej niż zadowalające. Dzięki specjalnemu oprogramowaniu w ciągu kilku minut można było stwierdzić, jakie stężenie pyłów jest generowane z danego paleniska, dzięki czemu można było sprawdzić, czym opalany jest piec.

Dowiedz się więcej o: Właściwościach peletu do ogrzewania domu

500 złotych mandatu za śmieci w piecu

O tym, że jednak można pociągnąć do odpowiedzialności palących śmieciami w piecach świadczy między innymi toruński przykład.
- W walkę ze smogiem włączyła się straż miejska, która prowadzi kontrole spalania odpadów paleniskach domowych oraz prowadzi działalność edukacyjną. W 2016 roku sporządziła 97 protokołów z prowadzonych kontroli nieruchomości, na których miało dochodzić do spalania odpadów. Już w pierwszych dniach tego roku, od 1 do 19 stycznia, sporządzonych zostało 25 protokołów z kontroli, które w 7 przypadkach zakończyły się nałożeniem mandatu karnego, stwierdzono bowiem spalanie odpadów – twierdzi Anna Kulbicka-Tondel, rzecznik prasowy prezydenta Torunia.

Jak strażnicy sprawdzają, czym mieszkańcy palą w piecach? Często sprawcy sami zdradzają się z procederem, a widok śmieci tuż obok paleniska jest dostateczną przesłanką do tego, by sądzić, że wkrótce trafić miały do pieca. Nawet jednak wtedy część sprawców idzie w zaparte i nie chce przyjąć mandatu, a wtedy potrzebne jest pobranie próbek i przesłanie ich do analizy. Za palenie w piecu odpadami można otrzymać mandat od 20 złotych do złotych 500. Na najniższy wymiar kary szanse mają tylko „debiutanci”, „recydywiści” mogą spodziewać się mandatu z górnego zakresu widełek.

– Pod koniec stycznia doszło w Warszawie do spotkania przedstawicieli straży gminnych i miejskich, którzy opracowywali różne sposoby efektywnego kontrolowania zanieczyszczenia powietrza. W Toruniu działa Ekopatrol, posiada on samochód potrzebny do przeprowadzania kontroli. Poszerzony zostanie zasób narzędzi pomiarowych m. in. o przenośne urządzenia pomiarowe i drona – zapowiadają w Toruniu.

Oceń artykuł
5,00 / 1 głosów
Co sądzisz na ten temat
Zaloguj się i skomentuj pierwszy
Więcej na ten temat:

Opracowanie: Sławomir Bobbe

Polecamy Ci również

Zobacz także