Modernizacja instalacji - czy warto?

Modernizacja instalacji - czy warto?

Ta zima jest dobrym sprawdzianem dla instalacji modernizowanej w zeszłym roku.
Co obejmował remont, ile kosztował i jakie są efekty?

Przed remontem
Dyskomfort cieplny zimą i problemy z ciepłą wodą to powody, dla których właściciele domu zdecydowali się zmodernizować centralne ogrzewanie. Dom (parterowy z poddaszem użytkowym) wybudowano osiemnaście lat temu. Wiadomo, że od tamtej pory wiele zmieniło się w dziedzinie techniki grzewczej, jak również technologii budowania. Budynek, dość duży, bo o powierzchni użytkowej 300 m², ogrzewany jest gazem ziemnym. Instalacja centralnego ogrzewania oparta była na rurach stalowych, płytowych grzejnikach stalowych (cienka, pojedyncza płyta) oraz stojącym piecu Mazowieckich Zakładów Gazownictwa (moc 40 kW).
Mało sprawny kocioł, grzejniki o małej powierzchni grzewczej, a także zbyt mała ich ilość (np. kuchnię, jadalnię, salon oraz hol - w sumie powierzchnię ok. 90 m² - ogrzewał tylko jeden podwójny grzejnik) - w rezultacie w domu było zimno. Do tego trzeba jeszcze dodać źle ocieplone poddasza - tutaj temperatura zazwyczaj nie przekraczała 17ºC.
Problemem domowników było też korzystanie z ciepłej wody. To wynik chyba zupełnie nieprzemyślanej decyzji lub po prostu braku wiedzy instalatora, jak i samych właścicieli. Otóż kuchnia zaopatrywana była w ciepłą wodę z przepływowego podgrzewacza gazowego, i takie rozwiązanie można w zasadzie przyjąć. Natomiast za ciepłą wodę w dwóch łazienkach (na parterze
i poddaszu) odpowiedzialny był podgrzewacz elektryczny zamontowany w łazience na dole. W efekcie uniemożliwiało to korzystanie z obu łazienek jednocześnie. Jeśli ktoś korzystał z ciepłej wody na dole, nie było to już możliwe w łazience na poddaszu, a więc posiadanie dwóch łazienek praktycznie mijało się z celem.

Najpierw ocieplenie poddasza
To był pierwszy etap termomodernizacji. Aby nie dewastować całkowicie zamieszkanego poddasza, właściciele zdecydowali się ocieplić je metodą wdmuchiwania sypkiego materiału izolacyjnego (blow-in). W płytach g-k wycinano otwory, przez które wdmuchiwane były pod wysokim ciśnieniem strzępki wełny mineralnej. Do tego celu służył wąż podłączony do specjalnego agregatu. Prace trwały 3 dni. Do ocieplenia poddasza (powierzchnia ok. 150 m²) zużyto 16 m³ materiału izolacyjnego. Cena 1 m³ wynosiła 300 zł, a więc całkowity koszt inwestycji to 4800 zł.

Wdmuchiwanie sypkiego materiału izolacyjnego. Wełnę mineralną wdmuchiwano przez otwory w płytach g-k.

Widocznym wężem wdmuchiwano materiał izolacyjny. Prowadzi on od samochodu, w którym zainstalowany był agregat do budynku. Specjalny agregat generujący wysokie ciśnienie.

Wymiana instalacji
Początkowo plan był taki, że zostanie wymieniony tylko kocioł gazowy i ewentualnie grzejniki. Wybór kotła był prosty - ekonomiczny kocioł kondensacyjny z zasobnikiem - rozwiązujący problem także ciepłej wody. Instalatorzy polecili jednak rozwiązanie kompleksowe. Zdecydowano więc wymienić również całą instalację - miedziane rury o mniejszym przekroju (niż stalowe) miały zwiększyć efektywność rozwiązania. Nowe rury na parterze udało się poprowadzić pod podłogą, natomiast na poddaszu są one widoczne (przechodzą tuż nad podłogą). Dołożono także grzejniki: na parterze grzejnik podłogowy w salonie i płytowy w holu oraz płytowy na poddaszu.
Przy remoncie pracowało dwóch instalatorów. Nową instalację starali się założyć najmniej inwazyjnie. Prace przebiegały sprawnie i trwały niecałe 2 tygodnie.

Oceń artykuł
3,20 / 5 głosów
Co sądzisz na ten temat
Zaloguj się i dodaj swój komentarz
Polecamy Ci również

Zobacz także