Emisję gazów cieplarnianych może ograniczyć każdy. Jak to robić?

0
Młody mężczyzna a hulajnodze
Gdy panele słoneczne wykorzystamy także do ładowania elektrycznych samochodów i wszelkich innych pojazdów, zmniejszymy emisję gazów cieplarnianych także dzięki osobistej elektromobilności.

Przesiadając się na pojazdy napędzane zieloną energią i przemieszczając się w ogóle w sposób ekologiczny będziemy nieustannie przyczyniać się do ograniczania emisji i wspierać proces dążenia do neutralności klimatycznej wszystkich aktywności mieszkańców naszej planety.

Sposób, w jaki się poruszamy – zarówno na co dzień jak i przy okazjach nadarzających się raz na jakiś czas – pokazuje, że wybór właściwego rozwiązania prawie zawsze daje wielowymiarowe korzyści. Zyskać lub tracić może na tym nasze zdrowie, środowisko – a w konsekwencji możemy ponosić mniejsze lub większe wydatki.

Co w tej materii zalecają eksperci od ekologicznego transportu? Po pierwsze – podróżować mniej i wybierać bliższe lokalizacje. Po drugie - przemieszczać się pieszo, rowerem lub transportem zbiorowym. Po trzecie - przy podróży samochodem, zabrać ze sobą więcej osób, a przy zakupie samochodu – wybrać mały i oszczędny model. Najbardziej ortodoksyjnym rozwiązaniem jest oczywiście zrezygnowanie z posiadania i używania samochodu osobowego. No i wreszcie - ograniczyć loty, szczególnie średnio- i długodystansowe, lub zupełnie z nich zrezygnować.

Oczywiście nie zawsze mamy wybór, a przynajmniej możemy zastosować racjonalne rozwiązanie. Trudno na wczasy zagraniczne tylko z miłości do Natury, by nie generować śladu węglowego, udawać się na rowerach. Ale i tak mamy wybór, bo inny ślad węglowy (a więc inwazję na środowisko naturalne) generuje samochód napędzany benzyną, inny środek transportu kolejowego a jeszcze inny samolot. W przypadku samochodu osobowego już lada moment nawet na długie dystanse będziemy mogli wybierać się samochodami elektrycznymi. Równie nieodległą jest wizja autokarów i pociągów napędzanych zieloną energią – w tym wodorową. W podróżach na najdłuższe dystanse powinny wkrótce pojawić się samoloty napędzane silnikami elektrycznymi.

Cały czas sami wpływamy na poziom emisji

Jednak największy wybór i najwięcej korzyści zyskać możemy z wyborów codziennych. Nawet jeśli zysk jednostkowy np. z jazdy rowerem czy elektryczną hulajnogą na zakupy zamiast samochodem spalinowym nie jest duży, to już co innego efekt skali, czyli policzony z kilku takich operacji miesięcznie, a tym bardziej kilkudziesięciu rocznie.

Wszelkie tego typu kalkulacje powinniśmy jednak zaczynać od zdrowia.

Według różnych badań ok. 60 proc. Polaków nie jest aktywnych ruchowo w czasie wolnym. Tymczasem ruch pozytywnie wpływa na nasze zdrowie, szczególnie na układ odpornościowy, nerwowy czy oddechowy – dodatkowo ważne w okresie pandemii COVID-19.

Większość z nas pracuje w pozycji siedzącej. To grozi osteoporozą, miażdżycą, chorobą niedokrwienną serca, udarami mózgu, cukrzycą – i długo by jeszcze wymieniać. Ogólnie rzecz ujmując – nie pracujące mięśnie i kości narażone są na zwiększone ryzyko złamań czy urazów.

Powinniśmy się więc ruszać nawet dla samego ruchu – zwłaszcza wtedy, gdy siedzący tryb życia dyktują nam obowiązki zawodowe czy domowe. Sam zaś rodzaj ruchu powinien być uzależniony zarówno od samego stanu naszego zdrowia, zamiłowań, jak i potrzeb. Dla jednych najlepszym rozwiązaniem będzie 10-km jogging lub spacer dziennie, dla innych godzinna jazda na rowerze, fitness, siłownia, albo pływalnia a nawet taniec.

Jeśli jednak chcemy dodatkowo zrobić coś dla Planety (a z czego pośrednio zawsze także skorzysta nasze zdrowie), warto ten ruch serwować sobie nie jako „pusty przebieg”, ale „dwa w jednym” – czyli ruszać lub przemieszczać się eko, ograniczając ślad węglowy, czyli szkodliwe emisje do atmosfery.

Wysiądź z auta, wsiądź na rower

A skoro już powinniśmy się ruszać jak najwięcej, róbmy to tak by cała para – lub jak najmniej pary – nie szła w gwizdek. Spacer dla odpowiedniego ukrwienia naszego organizmu oraz wzmocnienia mięśni i kości zaplanujmy więc tak i tak skierujmy, by posłużył dodatkowo na załatwienie życiowych spraw. W ten sposób być może unikniemy potrzeby (lub zwykłej pokusy) uruchamiania silnika samochodu na dojazd.

Alternatywą jest klasyczny rower. Zwłaszcza wtedy, gdy udajemy się np. na zakupy lub chcemy wysłać/odebrać paczkę i takie mechaniczne wsparcie dla naszych mięśni będzie przydatne.

Wśród zmian, które mogą prowadzić do obniżenia emisji z mobilności podaje się często wymianę samochodu na elektryczny. Zmiana taka może faktycznie przynieść duże oszczędności emisji tam, gdzie energia elektryczna wytwarzana jest w sposób niskoemisyjny. Szybko więc postępuje np. w Norwegii, Islandii czy Francji, uważa dr Michał Czepkiewicz z Uniwersytetu Warszawskiego, autor publikacji „Co to jest ślad węglowy i jak go zmniejszać w życiu codziennym i uniwersyteckim”.

Jak podkreśla dr Czepkiewicz, w Polsce jednak energia elektryczna wytwarzana jest w większości z węgla. Dopóki nie zmieni się sposobu wytwarzania energii elektrycznej, pojazdy elektryczne nie będą miały w Polsce dużego wpływu na ograniczanie emisji. Także korzystanie z elektrycznego transportu zbiorowego, jak np. tramwajów, metra czy autobusów elektrycznych, ogranicza emisje w Polsce w znacznie mniejszym stopniu niż w innych krajach.

Z opracowanego przez naukowca modelu uwzględniającego wszelkie możliwe emisje związane z transportem osobistym wynika, że najkorzystniejszym pod względem emisji sposobem przemieszczania się jest rower. Kolejnym korzystnym środkiem transportu jest samochód elektryczny i samochód z silnikiem spalinowym w przypadku, gdy oprócz kierowcy w samochodzie jest przynajmniej dwoje pasażerów. Następne w szeregu są zbiorowe środki transportu, takie jak autobusy i metro.

Najmniej wydajnym środkiem transportu jest samochód – spalinowy lub elektryczny – gdy jedzie w nim tylko kierowca, co jest najczęstszą sytuacją.

Nim państwo rozwiąże problem emisyjności całego systemu energetycznego, od którego zależy też ślad środowiskowy dotyczący poruszania się ekologicznymi pojazdami typu e-hulajnoga, e-skuter czy samochód elektryczny, możemy ten problem rozwiązać w odniesieniu do siebie i własnej rodziny. Jak widać, nie wystarczy jednak tylko zamiana pojazdów konwencjonalnych na elektryczne, istotny jest też źródło prądu służącego do ich napędzania. Z łatwością to rozwiążemy instalując na dachu panele słoneczne, które zostaną wykorzystane także do produkcji energii elektrycznej, która poprzez własne systemy ładowania „napełni" akumulatory naszych prywatnych wehikułów.

Bądź turbozielony, czyli prąd ze słońca – do wszystkiego

Instalacja fotowoltaiczna jednak to nie tylko źródło energii elektrycznej zastępującej prąd dostarczany poprzez sieci przesyłowe z konwencjonalnych elektrowni. A przynajmniej nie musi swoich funkcji ograniczać tylko do tego. To zresztą problem większej całości – efektywności stosowania fotowoltaiki w gospodarstwie domowym.

Uzupełniona odpowiednio o różne inne technologie i urządzenia może wesprzeć a nawet zastąpić wszelkie inne media: od podgrzewania wody użytkowej po ładowanie akumulatorów samochodów elektrycznych, które wkrótce zastąpią w domowych garażach tradycyjne samochody napędzane benzyną, olejem napędowym czy gazem.

Dotyczy to zarówno domów, w tym budownictwa wielorodzinnego, wznoszonych obecnie jak już zbudowanych a poddawanych termomodernizacji.

Jak to może wyglądać w praktyce, pokazują konstruktorzy paneli fotowoltaiczne NIBE. Mogą one służyć za wzór urządzenia, które jest niezwykle elastyczne i daje się zastosować w dowolnej nieruchomości i w dowolnych warunkach. Konstruktorzy przewidzieli możliwość swobodnego ich doboru pod względem mocy – w zakresie od 3kW do 24 kW. Oznacza to, że panele można dodawać lub usuwać w celu uzyskania instalacji solarnej optymalnie dopasowanej do potrzeb i powierzchni dachu budynku. Ponadto panele słoneczne mogą być montowane na rożnych rodzajach powierzchni dachów dzięki specjalnie dedykowanym do tego uchwytom. Sercem podstawowego zestawu instalacji fotowoltaicznej NIBE PV, składającego się z paneli fotowoltaicznych NIBE PVK, inwertera NIBE PVI, uchwytów montażowych NIBE PRM oraz modułu komunikacji z pompą ciepła NIBE EME – jest właśnie ten ostatni z wymienionych.

– Dzięki zastosowaniu modułu komunikacyjnego NIBE EME, układ pompy ciepła i paneli fotowoltaicznych pracuje z najwyższą wydajnością, gdy sprężarka pompy ciepła jak i inne urządzenia w budynku wykorzystują największą ilość energii elektrycznej. Nadwyżkę wyprodukowanej energii można aktualnie przekazać operatorowi sieci dystrybucyjnej za pomocą systemu on-grid. Instalacje do 10 kW pozwalają na odebranie 80% energii oddanej do sieci, zaś instalacje powyżej 10 kW umożliwiają odbiór 70 proc. energii oddanej do sieci. Najkorzystniej jest więc jak najwięcej energii konsumować w czasie rzeczywistym. Wtedy możliwe jest wykorzystanie 100 proc. wyprodukowanej energii – wyjaśnia Mada Turecka.

W stronę inteligentnego domu

Patrząc na ogromny wzrost zainteresowania Polaków fotowoltaiką aż się marzy, by polskie domy stawały się smart, a wykorzystanie energii ze słońca było optymalne – produkowany prąd służył także do dostarczania ciepła (w klasycznym smart home za pośrednictwem pompy ciepła) a zaoszczędzona w ten sposób powierzchnia dla paneli fotowoltaicznych posłużyła do produkcji prądu potrzebnego do ładowania samochodu lub samochodów elektrycznych domowników!

Warto pamiętać, że jeszcze nie w tym, ale już całkiem możliwe, że w przyszłym roku z rządowego program Mój Prąd dofinansowaniu podlegać będzie nie tylko zakup i montaż samych paneli fotowoltaicznych, ale i takich przedsięwzięć jak punkty ładowania dla samochodów elektrycznych oraz magazyny energii. Będzie to dodatkowa zachęta do optymalnego stosowania instalacji fotowoltaicznych w gospodarstwach domowych oraz do zastępowania konwencjonalnych środków indywidualnego transportu elektrycznymi.

Oceń artykuł
0,00 / 0 głosów
Co sądzisz na ten temat
Zaloguj się i skomentuj pierwszy
Więcej na ten temat:

, ,

Autor: Zbigniew Biskupski

Źródło: Artykuł powstał przy współpracy z NIBE

Polecamy Ci również

Zobacz także