Obydwa kamienie są raczej jednolite kolorystycznie i obydwa stosuje się najczęściej w formie tzw. łupanki. Zarówno łupek, jak i bazalt występują w barwach szarych i czarnych. Łupek dodatkowo może mieć odcienie rdzawe i niebieskawe, a bazalt zielone. Mimo tego, że mogą wydawać się podobne do siebie – bazalt zamontowany na kominku w formie wspomnianej powyżej łupanki, jest
w stanie dać inny efekt kolorystyczny, niż łupek. Bazaltu nie poleruje się na wysoki połysk, ale wystarczy lekko go zeszlifować, aby zaczął połyskiwać.
Łupek dostępny jest w mniejszych lub większych płytach oraz jako gotowe konstrukcje kominkowe. Niektóre jego gatunki posiadają metaliczną połyskliwość, a ich kolor zależy od kąta padania światła. Inne bywają całkowicie matowe lub wyglądają, jakby pochłaniały światło. Jako, że łupek jest kamieniem łupliwym – nie nadaje się on do wykonania elementów rzeźbionych kominka. Nadaje się jednak do pomieszczeń reprezentacyjnych, ze względu na ciekawy efekt tzw. migoczącej powierzchni. Na rynku dostępne są preparaty zabezpieczające powierzchnię łupka przed przyjmowaniem brudu. Jednocześnie częstsze ich stosowanie nadaje tym powierzchniom kamienia połysku oraz uwydatnia ich barwę i strukturę.
Wapienie
Wielobarwne kamienie, przypominające niekiedy marmur. Kiedy występują w wersji czarnej – nietrudno pomylić je z niezwykle rzadko występującym w przyrodzie czarnym marmurem. Od marmuru różni wapienie jednak przede wszystkim niekrystaliczna budowa, która posiada zarówno szereg zalet, jak i wad. Wapień nie może zostać poddany polerowaniu, a jest to przecież najczęstsza i najpopularniejsza metoda obróbki kamieni. W wersji czarnej jest też niestety mało odporny na działanie promieni słonecznych. Pod ich wpływem blaknie i traci koloryt. Dlatego decydując się na imitację czarnego marmuru należy uwzględnić umiejscowienie kominka, na którym ma on zostać zamontowany. Najlepiej, jeśli miejsce to będzie zupełnie nienasłonecznione. Z kolei jasne, rodzime wapienie – doskonale komponują się w większości wnętrz i z powodzeniem zastępują popularny piaskowiec. Wapień z czasem pokrywa się patyną, co dla jednych może stanowić jego atut, zaś dla innych pozostawać zupełnie niechciane. Aby uniknąć nalotu na kamieniach wapiennych należy je impregnować tuż po ułożeniu na kominku.
Trawertyn i gnejs
Trawertyn, to kamień o dużej porowatości
i wyraźnym uwarstwieniu. Pierwsza z wymienionych cech wpływa na trwałość kamienia, druga zaś powoduje, że jest on chętnie stosowany przez projektantów. Równy, na ogół poziomy wzór na powierzchni trawertynów dobrze komponuje się
z jednolitymi materiałami zastosowanymi wokół nich. Kamień występuje najczęściej na rynku
w postaci cienkich płyt, które szpachluje się lub pokrywa warstwą żywicy. Drugich z wymienionych powyżej nie należy stosować w miejscach narażonych na działanie wysokich temperatur. Trawertyn jest kamieniem stosunkowo miękkim, co powoduje, że łatwo kształtować z niego dowolne formy. Jednak mała twardość powoduje też matowienie powierzchni materiału oraz możliwość zarysowania jej lub zaplamienia(nawet zwykłym sokiem z cytryny). Konieczna jest, zatem dokładna impregnacja kamienia i sposób pielęgnacji podobny, jak w przypadku marmuru. Gnejs, to już odmiana granitu. Jest, więc bardzo wytrzymały i odporny na działanie wysokich temperatur. Posiada szorstką powierzchnię i nadaje się do zastosowania na kominek. Jest wysokiej jakości kamieniem, posiadającym bogatą gamę odcieni. Nie trudno utrzymać go w czystości. Nie reaguje na działanie kwasów i nie plami się.
Materiały dla szczególnie wymagających użytkowników…
Jeśli kogoś nie zadowala naturalne i szlachetne piękno omówionych kamieni – może on zainwestować w tzw. gemsy, czyli sprasowane i następnie zatopione w żywicy kamienie półszlachetne. Warto jednak wspomnieć, że stać na nie jedynie najzamożniejszych Polaków. Ponadto rynek włoski oferuje też zdobione płytki z kamienia. Dominujące wzornictwo to motywy kwiatowe oraz geometryczne. Płytki te nie są jeszcze dostępne w Polsce i kosztują równie słono, co gemsy.
- bardzo słabe
- słabe
- średnie
- dobre
- bardzo dobre
- 1
- 2






















Komentarze (0)