W czasie burzy następują wyładowania elektryczne, objawiające się błyskawicami na niebie. Są to znane nam pioruny.
Burza jest zjawiskiem powszechnie znanym. To efekt wymieszania się różnych warstw powietrza - gęstego i zimnego z wilgotnym o mniejszej gęstości. W wyniku tego zjawiska tworzą się prądy powietrzne, natomiast energia cieplna, która jest skumulowana w powietrzu oraz parze wodnej, zamienia się w energię elektryczną oraz silny wiatr. Kanał wyładowania zależy od stopnia zjonizowania powietrza, dlatego przybiera na niebie formę zygzaków - błyskawic. Wyładowaniu towarzyszy temperatura rzędu tysięcy stopni Celsjusza.
Pioruny są tak naprawdę bezbarwne. Widzimy je jako błyskawice, ponieważ rozgrzane powietrze świeci tak, jak i inne substancje, które najpierw zaczynają żarzyć się na czerwono, a wraz ze wzrostem temperatury, światło staje się bielsze i jaśniejsze. Uderzający piorun może wywołać pożar, śmiertelnie razić ludzi i zwierzęta.
Powietrze nie jest dobrym przewodnikiem prądu, dlatego też piorun szuka najkrótszej drogi do ziemi, aby jak najszybciej wyrównać różnicę potencjałów elektrycznych między chmurami a gruntem. Najbardziej narażone na uderzenia są miejsca położone najwyżej oraz te, które dobrze przewodzą prąd, takie jak słupy energetyczne, maszty, wieże przekaźnikowe, wieże kościelne, drzewa, anteny telewizyjne czy zwykłe instalacje elektryczne. Dlatego też warto zabezpieczyć swój dom przed przykrymi skutkami burzy, bo nigdy nie wiadomo gdzie i kiedy uderzy piorun.
Zadaniem piorunochronu jest przejęcie i odprowadzenie (uziemienie) prądu, który kumuluje w sobie piorun uderzający w budynek. Powinno się to odbyć w sposób nieszkodliwy dla otoczenia oraz bezpieczny dla ludzi przebywających wewnątrz budynku. Instalacja chroni w ten sposób przed pożarem oraz powstawaniem niebezpiecznych napięć w przewodach elektrycznych, które z kolei mogą zniszczyć sprzęt elektryczny czy elektroniczny.
Czy trzeba mieć piorunochron
Zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami wykonanie instalacji odgromowej w budynku jednorodzinnym nie jest konieczne. Decyzję o jej wykonaniu podejmuje sam inwestor.
Trzeba pamiętać, że nie wszystkie domy są jednakowo narażone na uderzenie pioruna. Zagrożenie budynku, zgodnie z Polską Normą, określa wiele czynników, takich jak np. położenie budynku (na wzniesieniu czy w dolinie), jak często w danym rejonie występują burze oraz jak silne podczas tych burz są wyładowania atmosferyczne. Ponadto o stopniu zagrożenia decyduje wysokość obiektu, a także jego konstrukcja i rodzaj zabudowy oraz przeznaczenie.
Ocena stopnia zagrożenia i wykonanie instalacji to już zadanie dla wyspecjalizowanego elektryka. Zależnie od wyliczonej wartości tzw. wskaźnika zagrożenia piorunowego okazuje się, czy instalacja odgromowa jest konieczna, zalecana lub też całkowicie zbędna.
Elementy instalacji odgromowej
Nowoczesną instalację wykonuje się są ze stali nierdzewnej lub miedzi – wygląda ona estetycznie, jest dyskretna i nie szpeci dachu ani elewacji budynku. Tworzą ją przewody montowane na dachu, bezpośrednio połączone z ziemią. Przewody te umożliwiają bezpieczny odpływ energii przekazywanej przez piorun uderzający w obiekt. W ich skład wchodzą: zwody, przewody odprowadzające, przewody uziemiające oraz uziomy.
Zwody – najwyżej położona część instalacji odgromowej, która służy do przyjęcia uderzenia pioruna. Umieszcza się je przede wszystkim wzdłuż kalenicy, na krawędziach bocznych dachu oraz na kominie i maszcie antenowym. Jeśli dach jest spadzisty, przewody przytwierdza się za pośrednictwem wsporników. Rolę zwodów mogę przejmować również metalowe części budynku, takie jak: balustrady, rynny, poręcze, ornamenty, a także metalowe pokrycia dachowe (jeśli pod spodem nie ma materiałów łatwopalnych oraz ich konstrukcja umożliwia swobodny przepływ prądu).
Przewody odprowadzające – służą do połączenia zwodu (zwodów) z uziomem przez zaciski probiercze oraz przewody uziemiające. Układane są najczęściej na ścianach bocznych obiektów, w odstępach co 15-20 metrów, z dala od okien i drzwi.





















Komentarze (1)
wypróbować trzeba
Piątek, 31 Grudnia 2010, 13:26